Przesłuchanie Helmuta C. ps. “Szwab”
W nocy z dnia 28.10.2004 na 30.10.2004 szłem do domu po libacjach z Błażejem K. ps. “Hiena”, Krzysztofem S. ps. “Bażant” oraz ich świtom, nagle zostałem zaczepiony przez Marcina K. ps. “Ojciec”, który zachęcał mnie zachęcał do obycia z nim spaceru oraz pożycia intymnego. Nie zgodziłem się energicznie gdyż nie lubię brunetów. Idąc dalej wstąpiłem do siłowni Łukasza G. ps. “Pudzian”. Był tam także Lech S. ps. “Bambaryła”, Razem postanowiliśmy założyć grupę o charakterze przestępczym w celu dorobienia się korzyści materialnych. Do grupy dołączyli także “Bażant” i “Hiena”. W ramach pierwszej akcji skroiliśmy “Hiene” na 8 kafli (z pieca). Nasze dalsze akcje obejmowały m.in. prześladowanie Zbigniewa S. ps. “Błąd”, oszustwa na Marcinie B. ps. “Baca”, gwałty na grupie trzymającej władze i pobicia “Hieny”.
Przełomem naszej działalności było pobożne uczestnictwo we mszy świętej po której postanowiliśmy założyć sektę “Niekoniecznie najwyższej prawdy”. Na spotkaniach w/w sekty dochodziło do grupowej kopulacji oraz konsumpcji nasienia i wydzielin pochwowych. Z powodu nie zabezpieczenia sanitarnego, spożywany był także mocz i kał. Błażej K. nie uczestniczył w orgiach z powodu nie dostania zgody na wyjście od Grażyny Z. ps. “Babcia”. Naszą największą akcją było skradzenie 40 sztuk rynienek kanalizacyjnych z podwórza Józefa G. ps. “Bin Laden”. Poszkodowany nie był zadowolony z naszego postępowania, co okazywał wytrzeszczem oczu oraz podniesionym głosem i brodą. W następstwie powiadomił on Zbigniewa N. ps. “Dyro”, który wszczął przeciwko nam postępowanie legislacyjne, przez co straciliśmy nam immunitety.
Balansowaliśmy na skraju marginesu w zeszycie w sklepie ogólno branżowym Marioli L. ps. “Obciągótka” gdy postanowiliśmy poprosić o pomoc Jana K. ps. “Kluczyk”. Zaproponowaliśmy mu spotkanie z Władymirem A. ps. “Szpieg” oraz Lwem R. ps. “Kociak”. Panowie dogadali się sami i znowu żeśmy nic nie zarobili. Gdy chcieliśmy zakupić wino marki “Złoty Jeleń” za 2,50 butelka, “Hiena” kolejny raz odmówił zapomogi. Niezmiernie nas to zirytowało, przez co w alkoholowej furii zadaliśmy mu kilka ciosów tępym narzędziem tj. cepem. Spowodowało to u niego szybki ruch ręką po telefon komórkowy marki Sagem i zadzwonienia na telefon zaufania dla maltretowanych dzieci z kiłą, rzeżączką i płaskostopiem. Po krótkiej rozmowie telefon został mu odebrany, po czym “Bażant” dobił gnoja. Przeszukaliśmy denata i znaleźliśmy 3 lizaki nieznanej marki którymi się podzieliliśmy. W chwili spożycia, “Bażant” zrobił nam zdjęcie swoim nowym telefonem.
Wpadliśmy na pomysł aby wyciągnąć haracz od rodziny “Hieny”. Zakończyło się to niepowodzeniem gdyż rodzina wyrzekła się denata. Haracz odszedł w niepamięć a my staliśmy się poszukiwani za zabicie tego ścierwa. Trzy miesiące po tym zdarzeniu nie mieliśmy ognia, więc postanowiliśmy sterroryzować kioskarkę w celu nabycia pudełka zapałek. Na Nasze nieszczęście, stał za nami patrol policji który po wylegitymowaniu nas zrozumiał że jesteśmy poszukiwani. Potem ciało “Hieny” zostało odnalezione u “Bażanta” (naprawdę nie wiem skąd ono się tam wzieło).
Przesłuchanie Krzysztofa S. ps. “Bażant”
Pragnę zdemętować oskarżenia jakbym miał jakiekolwiek kontakty z Błażejem K. i Helmutem C.! Także chciałbym zdemętować plotki mówiące o mojej działalności w grupie o charakterze przestępczym w celu dorobienia się korzyści materialnych! W nocy z dnia 28.10.2004 na 30.10.2004 leżałem z moją pasierbicą w łóżku. Następnie wyruszyłem na miasto. Na ulicy Wiejskiej spotkałem Marcina K. ps. “Ojciec”. Złożył on mi “niemoralną propozycję” wraz ze spacerem. Szybkim ruchem nogi grzecznie acz stanowczo podziękowałem mu gdyż jego propozycja nie wiązała się z żadnymi korzyściami materialnymi. Chcąc nie chcąc, po jakimś czasie przechodziłem obok siłowni Łukasza G. ps. “Pudzian”. Miałem dużo czasu więc tam wstąpiłem. Czasem tam chodzę popatrzeć, bo ja lubię patrzeć. Ale tego dnia było inaczej. Nie było nagich ciał lecz burzliwa konwersacja na temat planów założenia grupy o charakterze przestępczym w celu dorobienia się korzyści materialnych. W rozmowach uczestniczyli również “Hiena”, “Szwab”, “Pudzian” i “Bambaryła”. Próbowali mnie wciągnąć do swojej nowo powstałej grupy ale ja taki głupi nie jestem. Nie skusił mnie nawet lodzik zaproponowany przez “Hienę”.
Z powodu braku gotówki imałem się różnych zajęć. Np.: zajmowałem się poszukiwaniem i utylizacją puszek na imprezach masowych. Pieniędzy starczało tylko na 2 wina dziennie (na jedzenie już nie starczało).
Balansując po libacji na skraju krawężnika, spotkałem “Hienę”, który podjechał pod sklep fioletowym Fiatem 126p z przyciemnianymi szybami. Ze zdenerwowania zajebałem mu wpierdol (byłem w stanie upojenia alkoholowego). Dwa dni później idąc ulicą nagle poczułem ogromną potrzebę fizjologiczną. Więc po zerwaniu kilku plakatów które miały imitować papier toaletowy, wpadłem do pustej bramy i oddałem się potrzebie. Nie skończywszy jeszcze, usłyszałem w oddali jakieś krzyki. Szybkim ruchem się podtarłem. Nie zdążywszy uciec, zobaczyłem “Bin Ladena”. Przez chwilę jego oczy wprawiły mnie w osłupienie, ale szybko się otrząsnąłem i uciekłem. Nie wiedzieć czemu po tygodniu zostałem oskarżony o kradzież rynienek kanalizacyjnych sztuk 40 (wtedy został mi odebrany immunitet).
Miesiąc po tych wydarzeniach spożywałem wino pod sklepem “Obciągótki”. Nie opodal mnie stał “Hiena” i “Szwab”. Nagle ten drugi uderzył tępym narzędziem “Hiene” kilka razy. Hiena zdążył tylko wyciągnąć telefon i nabąknąć coś pod nosem ale to na pewno były gazy ustrojowe. Chcąc mu nieść pomoc (po dziś dzień zastanawiam się po co), pobiegłem w jego stronę, lecz niefortunnie potknąłem się o kapsel od piwa i najpierw wytrąciłem telefon z ręki “Heny” do swojej, a potem przydrepłem go obcasem co spowodowało jego zgon. “Szwab” zaczął go przeszukiwać a ja stałem w szoku. Gdy znalazł w jego kieszenie 3 lizaki nieznanej marki, jeden dał mi, drugi schował do kieszeni a trzeci zaczął lizać. Wtedy telefonem “Hieny” zrobiłem mu zdjęcie żeby mieć dowód. Trzy miesiące później spotkałem “Szwaba” przed kioskiem i policja nas zatrzymała. I naprawdę nie wiem co ciało “Hieny” robiło u mnie w domu!
Przesłuchanie Lecha S. ps. “Bambaryła”
W nocy z dnia 28.10.2004 na 30.10.2004 szedłem jak co dzień do siłowni “Pudziana”, gdy spotkałem Marcina K. ps. “Ojciec” który zaproponował mi wspólne pójście do kina (na mój koszt) oraz wzajemną masturbację. Odmówiłem gdyż zostawiłem w domu włączone żelazko. W siłowni był także “Hiena”. Po ok. 20 min. Przyszli “Szwab” i “Bażant”. Chcieli wciągnąć mnie i “Pudziana” w działalność w grupie o charakterze przestępczym w celu dorobienia się korzyści materialnych. Cytuję “Bażanta”: “Proponuję wam działalność w grupie o charakterze przestępczym w celu dorobienia się korzyści materialnych.”. Razem z “Pudzianem” nie zgodziliśmy się co spowodowało roztargnienie u “Bażanta” który z tych nerwów skroił “Hienę” na 8 kafli (z jego pieca). Razem ze “Szwabem” zajmowali się prześladowaniami, oszustwami oraz gwałtami. Razem z “Pudzianem” postanowiliśmy pójść do kościoła “Najświętszej Maryi panny zawsze dziewicy” aby się wyspowiadać z grzechów. “Szwab” znany ze swych fetyszystycznych zboczeń, postanowił założyć sektę w której wyznawcy wdawali się w orgie oraz oddawali kał i mocz na swoje klatki piersiowe.
Pwenego dnia gdy z “Pudzianem” weszliśmy do bramy w celu wypalenia papierosa, mój kolega wdepł w kupę i zobaczyliśmy “Szwaba”, “Bażanta” i “Hienę” uciekających z podwórza, ciągnących za sobą wózek ręczny typu EDI model 700. Po chwili oczom naszym ukazał się “Bin Laden”, używający w stosunku do nas wulgarnych wyrażeń. Jako że nie mieliśmy ochoty na spotkanie III-go stopnia z w/w osobnikiem, postanowiliśmy jak najszybciej spierdalać.
Po tygodniu zostaliśmy oskarżeni o kradzież 40 rynienek kanalizacyjnych, po czym odebrano nam immunitety. Gdy z powodu dziur budżetowych balansowaliśmy na krawędzi sznurka od prania zawieszonego między blokami, zatrudnilismy się w sklepie “Obciągótki” w roli ochroniarzy.
Pewnego popołudnia weszli do sklepu “Bażant” i “Szwab” i zakupili wino marki “Złoty jeleń” za 2,50 butelka i wyszli na zewnątrz. My z nudów zaczęliśmy się im przyglądać. Sami wypili wino, nie częstując przy tym “Hieny”, który w Delirium Tremens zaczął kąsać “Bażanta” po piętach. Ten natomiast zaczął okładać oprawcę firlajkiem po kości ogonowej (firlajek ten uzyskał od swojej pasierbicy Grażyny Z. ps. “Babcia”, która notabene jest babcią “Hieny” oraz moim ciotecznym bratem), w skutek czego u “Hieny” wystąpił tik wyciągnięcia telefonu marki Siemens. “Bażant” zareagował na to kopnięciem obcasem na wpół martwego denata. “Szwab” obszukał ciało i znalazł 3 lizaki nieznanej marki. Poczęstował jednym “Bażanta” który w ramach rekompensaty zrobił mu zdjęcie. Później już ich nie widziałem.
Przesłuchanie Marioli L. ps. “Obciągótka”
W nocy z dnia 28.10.2004 na 30.10.2004 idąc do pracy w sklepie spotkałem Marcina K. ps. “Ojciec” który zaproponował mi ukazanie swojego narządu płciowego oraz żebym go dotknęła (narządu). Odmówiłam ponieważ poszło mi oczko w pończosze. Po drodze przechodziłam obok siłowni Łukasza G. ps. “Pudzian” gdzie usłyszałam burzliwą rozmowę na temat założenia grupy o charakterze przestępczym w celu dorobienia się korzyści materialnych. Po chwili wybiegł Błażej K. ps. “Hiena”, krzycząc coś o kafelkach (z pieca). Zanim doszłam do sklepu, wstąpiłam do Krzysztofa Z. ps. “Klucha” w celu odbycia stosunku oralnego. Po “przełknięciu” tego wydarzenia wstąpiłam również do Pawła S. ps. “Dratewka” także w celu odbycia w/w czynności. Nie doszło do niej gdyż “Dratewka” nie miał przy sobie żywej gotówki (jak zwykle).
Będąc już przy drzwiach sklepu, zaczęłam spożywać loda o nazwie “Obciągótek” (stąd mój pseudonim). Siedząc cały dzień w sklepie, odwiedziło go wiele ludzi (wymienię tylko tych podejrzanych): Rafał P. ps. “Szczur” i Maciej M. ps. “Cycek”. Potem przyszła Grażyna Z. ps. “Babcia”, a że to moja kochanka na zapleczu doszło do intymnego zbliżenia. Kilka dni potem przyszli do mnie Łukasz G. oraz Lech S. ps. “Bambaryła” i zaproponowali mi ochronę sklepu. Zgodziłam się od razu, bo dobrze im z oczu patrzy jak na homoseksualistów. Później do sklepu zaszli “Szwab” oraz “Bażant” i zakupili wino marki “Złoty jeleń” za 2,50 butelka (znowu na zeszyt, gdzie balansowali już na marginesie od dawna), po czym skonsumowali je przed sklepem. Nagle usłyszałam jakieś hałasy, a tam “Szwab” okładam firlajkiem “Hiene” po stawie biodrowym. “Hiena” wyciągnął telefon marki Nokia, a “Bażant” szybkim ruchem przedramienia zabrał mu ten aparat, po czym uderzył go tym samym firlajkiem w przednią część czaszki. Potem uciekli (i tyle ich widziałam).
Edek (s)kóternoga™
S cykló gópiei być nie mosze:
Edek (s)kóternoga™
Odcinek 69 na wpuł przedśrodkowy.
Pewnego ópalnego zimowego dnia, Edek (s)kóternoga™ wyszet na spacer. Whodzonc do windy ujszał jak wonsz na shodah myje nogi. Babcia taksze zgóbiła bambosze, ale łysy energicznie ódeszył czóprynom o kant kóli. Zwłaszcza pozieleniał na ókładzie limfatycznym ożeszka kójafskiego. Znak nadal stał prosto a pingwiny wysószyły kamienne szyberdahy sfoih (s)kóteruf™. Po dłuszszym ale dalej, Edek powszczymał się poniewasz mama nie kópiła Frankowi kredek. Dzieci zaczeły bawić sie klockami, gdy wnet pszyszła mama i spuściła wode.Lecz gdy temperatura osiągła 12 metruf na decybel, w telewizji leci wczoraj fajny, po czym Edek wrucił do sfego lokóm.
Recenzja prof. (re) hab. Gwidona Pszykrenta:
Moim zdaniem ten artykuł w swej treści i formie jest prawdziwym fenomenem i przełomem w nowoczesnej publicystyce. Mnogość irracjonalnych zdarzeń oraz celowa, rdzenna niepoprawność ortograficzna i gramatyczna czyni ten tekst kamieniem milowym w światowym dziennikarstwie.
Zjebywarka
Program dzięki któremu puścisz nielubianej osobie taką wiązankę wulgaryzmów że aż będzie musieć dotknąć piętą mamy!!!
Teraz dzięki modułowi automatycznej aktualizacji (przycisk z literą U) możesz łatwo aktualizować wulgaryzmy!!!
POBIERZ (287 KB)

Na Zygmunta Leci Wojtek
Taniec narodowy w wykonaniu DupyJasia
Broda Do Wycierania
Parodio-hołd dla mistrza reżyserii Davida Lyncha. Remake “Głowy do wycierania”